Po udanym ubiegłorocznym starcie w Rajdzie Dakar olsztynianin Maciej Berdysz po raz kolejny wystartuje w tym najsłynniejszym z rajdów jako "samotny wilk". Bez zaplecza technicznego, lekarzy, czy masażystów. Tylko on, motocykl i skrzynka z narzędziami...
— Rajd Dakar jest najtrudniejszym, najdłuższym oraz najbardziej extremalnym off-roadowym maratonem na świecie zarówno dla zawodników jak i dla maszyn — mówi Maciej Bedysz, rocznik 1975, który wystartuje seryjnym motocyklem KTM.
Urodził się i wychował na olsztyńskim Zatorzu. Swoją przygodę z motocyklem rozpoczął w wieku 9 lat i trwa ona do dzisiaj. Od lat startuje w motorcrossie oraz enduro, głównie w zawodach odbywających się w Wielkiej Brytanii.
— W tym roku również jadę jako "samotny wilk" w kategorii malles moto, czyli bez zaplecza serwisowego — mówi. — To najtrudniejsza kategoria na rajdzie, gdzie przepisy są bardzo rygorystyczne. Nie możemy korzystać z żadnej pomocy osób trzecich i wszystko robimy sami. Mamy po jednej skrzynce na narzędzia oraz tylko dwa kola zapasowe. Do tego oczywiście swoje rzeczy osobiste. Po zakończeniu etapu zjeżdżamy na określone miejsce biwakowe, gdzie sami naprawiamy motocykle. Nie możemy korzystać z niczyjej pomocy. Tam też śpimy w namiotach.
— W tym roku również sam sfinansowałem wszystkie wydatki związane z rajdem, a to często wydaje się trudniejsze, niż przejechanie samego rajdu — mówi motocyklista.
Jego motor już popłynął do Ameryki Południowej, natomiast on, jeszcze przed rajdem trenował w Hiszpanii.
Trening praktycznie trwa cały rok, ale przed samym dakarem chciał jeszcze oderwać się od pracy, wyłączyć telefon i potrenować w cieplejszym klimacie. Startuje motocyklem KTM 450 replica rally. Jak twierdzi, jest najłatwiejszy do serwisowania z maszyn, które są dostępne na rynku dla indywidualnych zawodników.
— Chciałbym zająć dobre miejsce — mówi. — W ubiegłym roku w swojej kategorii byłem piąty, ale Dakar co roku jest nieprzewidywalny. Zapowiada się, że tym razem będzie najtrudniejszy ze wszystkich edycji. Dziewięć tysięcy kilometrów w ciągu dwóch tygodni, temperatury od minus 5. do plus 50. i trasy na wysokości 5000 m npm. Problemy zapewne będą, pytanie czy duże czy małe. Najbardziej obawiam się uszkodzenia motocykla, gdzie naprawa może trwać całą noc i nie znajdę czasu na sen...
— To są moi bohaterowie — mówi motocyklista. Teraz przyszła kolej na niego...
woj
Komentarze (1)
Dodaj komentarz Odśwież
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez
dziękuje dobranoc #2136979 | 89.228.*.* 16 gru 2016 23:52
prawda jest taka że Maciek nie aktualnie przebywa w Londynie tylko tam mieszka od dawien dawna, spędził tam grubo ponad połowę swojego życia, w naszym kraju mógłby tylko pomarzyć o telewizorze na raty by móc obejrzeć Rally Dakar, wiec proszę bez podniety bo nikt mu tu na miejscu w jego sukcesach nie pomógł
Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) !
odpowiedz na ten komentarz