W tekście padło kilka argumentów wyjaśniających, skąd to uczucie: za trwałość, odważną stylistykę i bezpieczeństwo. Autor przytacza również historię pewnego emerytowanego nauczyciela z Nowego Jorku, który swoim volvo P1800 przejechał aż trzy miliony kilometrów. Szacunek. Licznik mojego audi dobija do 400 tys., ale 3 mln? To się w głowie nie mieści.
Pewna pani redaktor z Olsztyna kocha swojego fiata za to, że po prostu jedzie... — No tak, ale konkretniej? — dopytuję. — Za to, że bezproblemowo zawozi mnie do celu — odpowiada. I tyle w temacie.
Bardziej konkretnych odpowiedzi można spodziewać się na forach internetowych. Na jednym z nich pewien użytkownik pisze, że lubi swojego hyundai'a za to, że... wymiana filtra przeciwpyłkowego zajmuje tylko 2 minuty i łatwo składa się tylną kanapę tak, że tworzy płaską podłogę z bagażnikiem. Taką przestrzeń zapewne można wykorzystać na różne sposoby.
Auto musi mieć to coś, co sprawi, że je polubimy. W wielu przypadkach na wybór auta mogą mieć wpływ wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętam, jak w latach 80. ubiegłego wieku jako chłopiec "chorowałem" na wiśniowego fiata 125p kombi. Dopiero później przyszedł czas na porsche... A dziś? A dziś pozostały miłe wspomnienia i sentyment do zabawnego mikrovana — suzuki carry z silnikiem o pojemności 0,8 l i uwaga, mocy 40 KM, którym mój tato przemierzał drogi i dróżki naszego pięknego regionu.
Pewien internauta twierdzi, że nie jest ważne to, ile auto kosztuje, bo często nasze decyzje co do zakupu auta podejmowane są irracjonalne i nie potrafimy wytłumaczyć, dlaczego akurat to. Kolejny pisze, że lubi swoje auto za to, że nie musi martwić się o odpalanie w zimę i ma 250 KM pod maską, a wygląda zupełnie niepozornie. Niejeden użytkownik drogi zastanawia się po zapaleniu zielonego światła na sygnalizatorze, co się stało, że jego silnik nie daje rady...

Są samochody, które wyzwalają uczucia, są więc i takie, na które można zachorować. "Mój znajomy zachorował na volvo 740" — można przeczytać na jednym forum. Inny użytkownik model ten wręcz uwielbia... — Jego sylwetka jest nie do pomylenia z żadnym innym samochodem i wyróżnia się spośród współczesnej masówki — pisze.
Zapewne uczuciami można mierzyć decyzje tych, którzy kupują samochód jakiego jeszcze nie widzieli na własne oczy. Tak było przed pojawieniem się w salonach nowego volvo XC 90 - w internecie sprzedano w ciągu 47 godzin 1927 egzemplarzy tego auta! Dla wielu to jednak nieosiągalne auto marzeń, bo cena jego podstawowej wersji zaczyna się od 230 tys. zł.
W historii motoryzacji były i takie marzenia, do których dziś nikt nie chce wracać. Chodzi o auta, które przywodzą na myśl raczej koszmary senne. Tak było np. z tavrią, która na początku lat 90. przebojem wjechała na rynek polski.
A ty? Do jakiego auta pałasz uczuciem? Czekamy na wasze komentarze!
Komentarze (2)
Dodaj komentarz Odśwież
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez
xx #1749861 | 178.43.*.* 8 cze 2015 14:32
Tico seicento zaparkuje wszedzie i mało pali!! 4L Ben 5 L Gazu
!
odpowiedz na ten komentarz
pokaż odpowiedzi (1)