Postęp wielowymiarowy nowej toyoty RAV4

2013-07-16 14:30:20 (ost. akt: 2013-07-16 14:32:10)

Nowej toyocie RAV4 wreszcie nikt nie będzie wypominał, że jest mniejsza i ciaśniejsza od rywali.

Postęp wielowymiarowy nowej toyoty RAV4

Autor zdjęcia: rr

Toyotą RAV4 wybrałem się na rajd samochodów terenowych. Oczywiście nie po to, by przedzierać się przez błoto, bo tego żaden współczesny SUV by nie przeżył. Ale, żeby przejechać nim przez leśną drogę albo wjechać na łąkę, proszę bardzo. I tak byłem pewnie jednym z niewielu szaleńców, którzy swoim uterenowionym pojazdem zjechali poza gładki asfalt. SUV stał się bowiem pożądanym samochodem raczej za wygląd i wygodę zza kierownicy, niż za faktyczne walory terenowe. Nowa toyota RAV4 będzie pożądana za jeszcze jeden walor — wreszcie dorównała przestronnością głównej konkurencji. Bo co by tu nie mówić, i outlander, i CR-V, zabierały na pokład więcej. Klienci w salonach Toyoty często to podkreślali. Dlatego też nowa RAV4 urosła do prawie 4,6 metra. Sam rozstaw osi zwiększono o 10 cm. Co to oznacza? Że z tyłu siedzi się bez prawa do narzekania na brak przestrzeni, zaś w bagażnik można już spakować rodzinę na dłuższy urlop. Przestrzeń powiększono tu z 410 do 547 litrów. Ale nie same litry i centymetry czynią z nowego modelu atrakcyjną ofertę.

Toyota od kilku ostatnich debiutów pokazuje zmiany języka stylistycznego. Wiele zarzucano bowiem marce, iż linie ich aut pozbawione są charakteru. Że są poprawne, ale nie porywające. RAV4 jest właśnie jednym z tych pozytywnych oznak zmian na lepsze. Przód i linia boczna auta nabrały zadziorności i dynamiki. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie lepszego ujęcia proporcji tylnej klapy — dyskusyjna jest zbyt duża płaska powierzchnia rozciągająca się od lamp po zderzak. Czym więc ujmuje wnętrze toyoty? Świeżością deski, która jest rzeczowo uporządkowana. Zastanawia jedynie upór z jakim styliści marki umieszczają w kokpicie zegarek z bardzo prostym wyświetlaczem i dwoma pstryczkami do zmiany godziny. Pamiętam, że identyczny w swojej toyocie starlet miała moja mama. A samochód ten skończyłby dziś równo 20 lat. No i ciekawostką jest jeszcze to, że po godzinie 12.59 na wyświetlaczu wskakuje 1:00. Hmm...

Jednak czas w Toyocie nie stoi w miejscu. Wystarczy wsiąść za kierownicę i ruszyć z miejsca. Wszystko pracuje tu z perfekcją właśnie japońskich zegarków. Czasami aż zawstydzająca jest taka perfekcja, która nazbyt wyjaławia jazdę samochodem. Doprowadza to do takich stanów, że po zakończonej jeździe wysiadasz z auta, trzaskasz drzwiami i nie pozostaje po podróży zbyt wiele emocjonujących przeżyć. Można powiedzieć — taka perfekcyjna nuda. Ale jak widać po statystykach, jest spora rzesza klientów, która lubi ten stan ducha. Ja pojeździłem RAV4 poza asfaltem. Zapuściłem się nawet do lasu, choć to mało ekologiczne. Ale kiedy czytam, że całą RAV4 w 95 procentach odzyskuje się do powtórnego przerobu, zaś od 2006 roku fabryki Toyoty zredukowały aż o 95,6 proc. ilość odpadów, to samopoczucie poprawiło mi się i w środku zielonego lasu.

Jeżdżąc tylko po tych duktach utwierdzam się po raz kolejny w przekonaniu, że auto, które ma zjeżdżać poza asfalty, wcale nie musi mieć wielkich felg, które potem trzeba do pary skompletować z oponami o niewielkim profilu. Nasza najbogatsza wersja prestige miała felgi 18-calowe. I na pewno nie tłumią nierówności drogi lepiej od 17-calowych, w których profil jest wyższy o 10 procent. A właśnie śmigając poza asfaltami uznałem, że na nierównościach amortyzacja RAV4 jest ciut za sztywna. W połączeniu z wersją z napędem na obie osie, amatorzy diesla muszą zdecydować się na 150-konny silnik o pojemności 2,2 litra. I bardzo dobrze. Silnik rozwija moc harmonijnie, daje duży komfort akustyczny i nie wystawia na próbę nerwów kierowcy podczas wyprzedzania (rozpędza się do setki w 9,6 s). No i za taką wersję wystawią nam w salonie fakturę na 143,9 tys. zł.

Tagi: moto toyota

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB